W szkole dzisiaj same luzy.
Siedziałam i nawet się nie spostrzegłam, że już koniec.
Matma dzisiaj była boooska ;p
Nikt nie odrobił zadania domowego.
Pani Agnieszka wchodzi do klasy i nagle wszyscy się zrywają,żeby zgłosić nieprzygotowanie.
Cała lekcję nam prawiła jacy to my nie odpowiedzialni jesteśmy.
A braków nam nie wpisała xD
Wkurzyła nas baba od chemii i biologii zarazem.
Na lekcjach wśród starszych roczników nas obgaduje.
Mówi, że takich osłów to jeszcze nie widziała.
Że się nie uczymy.
Olewamy.
I podobno już wie kto nie przejdzie do nastęonej klasy.
A po co my się mamy odzywać?
Wszystko co powiemy to i tak jest źle.
A zresztą z takimi ludźmi my nie rozmawiamy.
Na polskim mamy praktykantkę.
Wqurza mnie babsztyl.
Usiadła w ostatniej ławce i co chwile nawija.
Rozprasza nas poprostu.
A my się tam uczyć poszliśmy ;p
Nawet jej pani od polaka uwagę zwróciła.
Szczegół jest taki, że nie wiem jak ona ma na imię ;D
Od miesiąca nie wiem :D
A praktykantka to Iwona.
Jutro mamy apel z okazji dnia nauczyciela.
Ominą mnie dwie lekcje PO. ^^
Nie będę musiała zakładać durnego beretu i robić postaw :P
To jest bezsensu :D
Na jutro nie mam nic zadane ;D
Mogę robić co chcę.
Odpocznę wkońcu.
Do chłopców też dzisiaj nie jadę.
W drodze powrotnej ze szkoły zobaczyłam urocze rajstopki z koparką ;p
Kupiłam je Robciowi.
Mam nadzieje, że będą dobre.
Rozmiar 74.
Chyba 4 i pół miesięczne dziecko więcej nie ma? ;p
Teraz jeszcze coś dla Grzesia.
O 18 przychodzi Adam.
Jakoś dzisiejszy dzień minie ;p